14 lipca 2024

(nie)widzialne
Zuzanna Stempska

Wersja audio

 

Minęła wiosna. Tak, jakbym zamknęła oczy, mocno je zmrużyła i szybko otworzyła szeroko. Promienie słońca były tak złaknione, że aż parzyły w czoło. Wielki kasztan za balkonem był rozgałęziony. W deszczu zawsze podrygiwał, machał do mnie, dając znać, że wszystko jest okej, mimo że nie wygląda. Czasem odmachiwałam.

 

Niedługo później kasztan wybuchnął zielenią, a zauważyłam to dopiero dzisiaj.

 

Ostatnio znalazłam patyk, chyba w końcu taki mój, mój prawdziwy. Leżał sobie o tutaj, spójrz. No, byliśmy tu, nie pamiętasz? W listopadzie. I tak szłam wtedy z tobą, ty coś mówiłeś… a, o tym stole dębowym, co znalazłeś go, wracając z pracy. Tak, to pamiętam.

 

Nie słuchasz mnie w ogóle.

 

Nieważne, to nie gra żadnej roli w tej opowieści.

 

Znalazłam patyk, albo teraz Patyk, kiedy sobie odpoczywał. Leżał w pozycji horyzontalnej pod japońską wiśnią, zaraz obok ścieżki. Nie wiem, dlaczego nikt nie pokusił się, żeby Go zabrać, takie patyki rzadko się trafiają. Wokół leżało dużo innych, też patykowych, powyginanych na przeróżne sposoby. Ale wokół tego trawa i liście aż ustąpiły, tworząc coś na kształt okręgu. Trochę depcząc inne patyki, niektóre omijając, wzięłam go do ręki. I do słońca, do słońca Go odwróciłam i wyglądał tak… zwyczajnie. Dlatego Go wzięłam.

 

Teraz go opiszę. Opis będzie zwięzły, a przynajmniej postaram się, żeby taki był. Patyk mieści mi się w dłoni, jest dokładnie tak długi, jak odległość pomiędzy palcem serdecznym a początkiem nadgarstka. Jest prosty, ale widać od razu, że był częścią czegoś większego, są na nim pozostałości po rozgałęzieniu (czyli ma rodzeństwo). I teraz najważniejsze, musisz się skupić. Cały jest pokryty wzorkami. Biegną we wszystkie strony. Rany bitewne. Dużo stworzeń, innych niż Patyk, chciało, żeby On przestał istnieć. Żeby przestał czuć.

 

Ale patyk jako istniejący byt? Żywy?

 

Tak, w tym świecie bytem może być wszystko, czego tylko zapragniesz. Wystarczy uwierzyć i zauważyć niewidzialne. Bo tak naprawdę cały sekret tkwi nie w tym, żeby ciągle szukać, ciągle uważać i ostrożnie stawiać kroki. Trzeba wiedzieć, gdzie spojrzeć i na co. I nie bać się po to sięgnąć.

 

Dużo się zmienia, odkąd zaczynasz tworzyć życie tam, gdzie go nie ma. Stwarzać je myślami. Prostymi słowami nadawać mu sens. Mówić, że jest ważne i potrzebne. I wtedy ono też uwierzy w ciebie. Zobaczy cię i zapamięta.

 

Bo tak naprawdę ja to wszystko wymyśliłam. Mnie już dawno tu nie ma.

 

A może jestem?

 

Słyszysz mnie zawsze, kiedy szumią drzewa. Widzisz mnie, jak odbijam się od ziemi, gdy spadam. Czasem się poturbuję i połamię, ale będę. Ktoś mną rzuca, ktoś mnie podnosi. Albo wiatr przesuwa mnie trochę dalej. Kiedy spadnie deszcz, lekko rozmiękam, pewnie wtedy wyglądam inaczej, ale przecież to wciąż ja.

 

Mogę być, czym chcesz. Po prostu powiedz. No, powiedz, czym.Bronią? Tylko mnie naostrz. Podporą? Tylko mnie postaw. Zabawką? Tylko mną rzuć, ale nie za daleko, żeby pies wiedział, gdzie mnie szukać.

 

Jestem, a tego nie zauważasz. Tak bardzo próbuję być, ciągle na powierzchni. Ciągle obok.

 

Zuzanna Stempska – od 2020 studentka Uniwersytetu Artystycznego w Poznaniu. Jej zainteresowania to instalacja, rysunek, wideo oraz teksty autorskie. Można ją znaleźć na Instagramie na koncie @zstempska.