12 kwietnia 2026

brudne przedwiośnie
Lidia Filip

Wersja audio

 

miasto wykręca się w sobie

prześwit luty

przedświt

biegnę

 

brzydkim, koślawym mostem

z którego leciało

cielsko, myśl, telefon

 

wysnuwało się z dłoni

przez błękitne bariery

przęsła

szczczerbate zęby

 

patrzy mi w oczy cielę

skorupa, mięso:

psy węszą poniżej

szukają resztek

 

ja pilnuję jak stróż

przychodzę na wartę

 

ja jestem 

pod spodem siebie

pocę się pod płaszczem

w kieszeni pół chusteczki 

do nosa 

takiej, za którą już wstyd

 

miasto wykluwa się w sobie

stara łąka kruków

dusi pisklę

 

czas na drugą zimę

drugie pół wieczności