designed by moleskine in italy, manufactured in china
miałem w głowie własny kalendarz
ale powyrywałem z niego wszystkie kartki
to w sumie dobrze się składa
żurawie origami szykują się do lotu
tytuły wierszy, których nigdy nie napiszę
printscreeny z umysłu
spisany bełkot udający coś więcej
wszystkie ładne zdania, które powiedziałem już swojej terapeutce
potrzebuję soulmate, ale club mate też będzie ok
tytuły playlist na spotify to współczesna poezja
to musi być miłość, bo łykamy te same antydepresanty
palę papierosa i to mój ostatni papieros przed pójściem w ciemność
późno w nocy oglądam seriale o silnych niezależnych kobietach i śnię o tym, że jestem jedną z nich
i było tak, jakby cringe miał go przeżyć
chłód, lód, mood
smutek musi mieć jakąś formę, jakiś rytm. smutek bez formy jest bezwstydny
Hanna Krall, Reporterka
gradient zimowego nieba
ambient przenośnego dysku
(fasadowa dojrzałość oblicza)
nerwowy supeł na wysokości pępka
cienka ścianka półistnienia w palcach
(papieros za chwilę wysunie się z dłoni)
sopran elizabeth fraser wwierca się w mózg
żadne niebo lub las vegas, zdecydowanie nie mleko i pocałunki
(nuciłeś komuś te melodie bez słów, zostało po nich pulsujące echo)
unikanie spojrzenia i niewymowne milczenie
krótki uścisk dłoni jak na rozmowie kwalifikacyjnej
(wszystko rozchodzi się po kościach, wy zresztą też)
coś i coś
moje życie to już nie wściekłość i wrzask
nawet nie bojaźń i drżenie
to raczej bycie i czas
chociaż tego czasu jest nieustannie za mało
Marcin Małecki (ur. 1993) – dziennikarz, copywriter, absolwent polonistyki oraz student sztuki pisania na UAM-ie. Publikował m.in. w Gazecie Magnetofonowej, a także na łamach portali CzasKultury.pl, Kultura.poznan.pl, Rytmy.pl i Screenagers.pl. Basista poznańskiego zespołu “pies” (chociaż sam woli koty). Można go znaleźć na instagramie na koncie @em_szi.