Niedziela, 11.V. roku pańskiego [czyli czyjego?]
Ostatnio odzyskuję. Tak czasami mam, że impulsywnie pozbywam się wszystkiego i odzysk to jedyne źródło tego, co w życiu zdaje się być niezbędne. A zatem odzyskuję:
Zbawienną dla płuc nikotynę [W maju rzadziej pada deszcz, toteż przechadzam się po parkach i z rzuconych niedopałków próbuję skręcić choć połowę szluga.]
Kawę [Spijam zimne resztki z kubków, które od zimy zalegają w rogu pokoju.]
Miłość [Znamy się zbyt krótko, żebym wdał się w szczegóły. Niekoniecznie ze wstydu, bo jeszcze nie udało mi się go odzyskać i nieszczególnie jest to teraz moim priorytetem.]
Może w końcu odzyskam siebie?
Wtorek 13.V. roku pańskiego [czyli niczyjego?]
echo płonie w moim nieskalanym prawdą gardle
rozciąłem wczoraj:
dwa brzuchy
pajęczynę
trzydzieści siedem skrawków materiału
cztery struny
jedną czwartą kotary
a potem dryfowałem w półśnie między ciałem, a czymś, co ciała nie przypominało. chciałem zabić trochę czasu, ale za mało wiem o zbrodniach i właściwie nawet nie mam, co zrobić z jego zwłokami.
narkotyczny puls zaczyna powoli [ale progresywnie] kroić mnie na
zmysły i świadomość.
kogo prosi się o rozgrzeszenie?
z całej tarczycy przepraszam za mój grzech
Środa 14.V. roku pańskiego [czyli… Twojego?]
Sentyment do, zdaje się już martwej, sztuki dramatopisarstwa wymusił na mnie dopisanie didaskaliów. Próbowałem stawiać opór, bo przecież miałem pisać epikę, ale niedobrze jest kontestować sentymenty. A zatem:
Autobus. Taki, który odwozi z miasta na prowincję, a wcześniej z prowincji do miasta. I też taki, który słynie z wszechobecnej woni fekaliów. Zresztą całkiem niesłusznie, bo to bardziej zapachy zimowego kurzu, który teraz chce mieć coś wspólnego ze słonecznikami i wzbija się pod wpływem słońca w górę. Nieprzebiwszy się przez dach ani szyby pojazdu, wiruje w powietrzu i ma na podróżujących wpływ chyba jeszcze bardziej zbawienny niż dym papierosowy. A jesienią wbija się w fotele chyba jeszcze głębiej niż ja i wtedy być może faktycznie dominującą wonią są fekalia. Siedziska są ciemnoniebieskie [ciekawe, czy na życzenie rezydującego tam kurzu] i, subiektywnie, niezbyt wygodne.
To chyba przez takich grafomanów jak ja wymiera to dramatopisarstwo. Dramat niesceniczny i aczytalny. Przede wszystkim jednak DRAMAT.
Jakiś mężczyzna mówi mi, że wolałby być zwierzęciem. Czemu akurat mi?
Czwartek 15.V. roku pańskiego [czyli Waszego?]
Didaskalia te same, co wczoraj, dziś jednak nikt mi się z niczego nie zwierza. Ciężko mi ruszać ciałem. Może umarłem?
Piątek 16.V. roku pańskiego [czyli… chyba mojego?]
Dziś odzyskałem wszystkie wspomnienia, o których sądziłem, że są już nie do odratowania. Najbardziej cieszę się ze wspomnień o naszym pierwszym widnokręgu, horyzoncie, pocałunku, zlepieniu, przeziębieniu, filmie, butelce, kamieniu, rzece. Najmniej z tego o hostii rozpływającej się w agnostycznych ustach.
Usłyszałem nową muzykę i drylowałem czereśnie. A potem zjadłem jednego i jedną ósmą pieroga.
Sobota 17.V roku pańskiego [czyli mojego!]
Usłyszałem dziś coś, ale nie za bardzo chcę się tym dzielić z nieznajomymi. To były w gruncie rzeczy ładne słowa. Ładne, ale niezbyt mądre. Z wątpliwą zawartością merytoryczną, przepraszam, kaloryczną. Nie miałem ochoty dodać ich do mojego jadłospisu, ale chciałem mieć je na języku. I nigdzie więcej. Nie mogłem pozwolić by stały się częścią mnie, mojej wątroby, krwi, przełyku, kości ogonowej. To jedne z tych słów, które traktuję jak bulimik, rozgryzam je, delektuję się smakiem, a potem wypluwam. A jeśli przypadkiem je połknę, natychmiast wsuwam dwa palce głęboko w gardło.
Sentymenty dudnią w uszach i mówią coś o 8. klasie? Muszę kończyć, nie mogę rozwinąć wątku. Ale przynajmniej wiecie coś o ładnych, ale niezbyt mądrych słowach.
była noc
i był jeden, cienki papieros skręcony w
niestety
fabryce
i była też prokrastynacja wyjątkowo mało łez
i zwyczajnie mało snu
Morgan Toporyński - poeta i fotograf. W niezwykle rzadkich chwilach ,,wolnych" stawia tarota, słucha polskiego punkrocka i realizuje archetyp włóczykija. Od niedawna aktywny również na deskach teatru. Zafascynowany filozofią starożytną, historią literatury i zachodnim ezoteryzmem. Można go znaleźć na Instagramie na koncie @toporynskii.