07 stycznia 2024

Kondukt żałobny
Marysia Adamska

Wersja audio

 

Na parkiecie dudni takt

Nie kroków

I nie marszu

Marsz już nie wystarcza

Wyczerpał się

Wykoleił

Żałobny kondukt

Jak wyrazić ich lament?

 

Tylko skacz

 

Zaciśnięte oczy

Uchylone usta

Wgłąb wlewa się poblask różowego światła

Wędruje

Otula

Ledowa żarówka składa pocałunek na moim czole

Na moich oczach

Rozwiera mi usta

 

Podobno

Jeśli skupi się wystarczająco mocno

Wyczuje się puls tętniącej życiem ziemi

 

Skupiam się

 

Stopy mnie mrowią, lecz to nie puls, nie tętno i nie życie

Uziemia mnie jedynie bas mruczący na posadzce

 

To jest żałoba rozczarowująca

Wypacam ją

Krople potu, które mogły stać się łzami

Nie stały się

 

Nie stałam się sobą

Nie staliśmy się

 

Tylko tańcz

 

Ty mówisz, że nie umiesz tańczyć i drgasz

Czarne tkaniny w pokracznym korowodzie

Patrzę na własną wyblakłą znacznie bardziej

Starość tej sukienki otwarcie mnie piętnuje

Wciskam pięści w brzuch i wreszcie postanawiam

 

Wyrzucę ją

Niech zniknie dowód na to, że słońce kiedyś grzało

 

Kołnierze drapią

Szpilki uciskają

Teraz rozumiesz

 

Tylko skacz i tylko tańcz

Nie ulżysz sobie

 

Pozwól sobie wejść w żałobny kondukt

Jak wyrazić swój lament?

 

Cicho

głośno już było

 

Wolno

zaraz przeminie

 

Pusto

wciąż są skłębieni

 

i padną koło siebie po nocnym rytuale

przykryci cienką warstwą różowego światła

 

Zaciśnięte oczy

Uchylone usta

Z nich wypływa świst i drżenie na posadzce