Leżę na podłodze jak wykaszlane rzygi. Tarzam się w smutku jak francuska, rozpruta na kawałki mimica. Niedawno nauczyłam się pływać, ale spadłam na dno i nie mogę się od niego odbić. Czuję się jak mały kotek utopiony w mleku, a może bardziej jak pijany zając w kapuście. Chuj wie, jak się bardziej czuję. Może nie czuję, bo w sumie to nic nie czuję. A to ma sens, bo w porannej audycji mówili o emocjonalnej znieczulicy. Jestem jak łzawa kupa, emocjonalnie rozjechana.
Tylko pozytywne słowa mogą uratować mój stan, więc wprowadzam w swój krwiobieg dobre myśli i wytrząsam te zjebane. Mówili też: zacznij teraz, jest później, niż myślisz; lepsze jest wrogiem dobrego; zjedz tego słonia na łyżki. Nie spierdol tego, nadaj temu bieg, weź tę krowę za nogi, rogi, wymiona. Jeb pokoleniowe traumy, ale pamiętaj: nie tak zachłannie, bo wojna, głód i przemoc na świecie. Prosta układanka: dobre myśli nakładaj na te złe, zjadaj przeciwników jak Pac-Man i przyj mocno do przodu.
Wykaszlane rzygi zbieram z podłogi, kładę na łóżku i nadaje im jakąś formę. Wkurwia mnie słońce i śmiejące się trzydziestolatki na azjatyckich plażach.
Dobra. Stop. Reset.
Nagradzam się dobrym słowem: „nie lękaj się”. Chwytam się za rękę i ruszam na randkę solo. Cel: Kerfur na parterze. Zrobić zakupy tak, aby nikt nie przyuważył, że dziś czuję się jak porzucona na chodniku, rozjechana psia kupa.
Już widzę, że to się nie uda, że ten dziad dworcowy, kerfurowy ochroniarz, obstawia drzwi wejściowe. Ma oczy, jakby pies dwie dziurki w śniegu wyszczał, więc jest szansa, że może mnie nie zauważy… Przemykam jak tchórzofretka.
Idę do działu dobrych myśli slash słodyczy. Chcę, żeby całe moje ciało oblał insulinowy strzał. Misie lubisie, kinderki i kwaśne żelki, czekolada z okienkiem, ultraróżowe pianki. Intuicyjnie wybieram to, co dobre. Napycham się, czuję, jak cukier oblepia moje trzewia, popycham misia lubisia kinderkiem. Kinder bal nie jest mi żal.
Czy warto było?
Warto.
Magda Łobejko (ur. 1993) – współtworzy zina literackiego Na wynos. Uczestniczyła w grupie warsztatowej dramatu podczas Transportu Literackiego 2026. Obecnie pracuje nad swoim debiutem dramatopisarskim Rzeka wysycha, a Big Maci nie. Swoimi tekstami dzieli się na Instagramie @magda_lobejko.