Bardzo się cieszę na próby z wami i mam nadzieję, że będzie nam się dobrze współpracować. Niech każda weźmie po jednym scenariuszu. Na pierwszej stronie macie podział ról. Zanim jednak przejdziemy do czytania, na rozgrzewkę zaśpiewajmy kilka kolęd. Wprowadźmy się w świąteczny nastrój!
Przybieżeli do Betlejem pasterze.
Pasterz 2:
Mam grać klawisza? To chore.
Reżyserka:
Nie klawisza, tylko opiekuna. Jezus też był pasterzem.
Grają skocznie…
Strażniczka 2:
Osadzona, natychmiast rzuć tę laskę pasterską na ziemię! Wpisuję naganę za nieuzasadniony popis przemocy. Jeszcze jeden taki wyskok i lądujesz u Naczelniczki.
Chwała na wysokości, chwała na wysokości.
Naczelniczka:
Jak pani wyjaśni dzisiejszy incydent na próbie?
Reżyserka:
Nie sądziłam, że sam przydział ról tak je poruszy. W końcu to tylko jasełka. Anioły i mędrcy przyjęły wszystko spokojnie. Reszta wyglądała, jakbym im dorzuciła dodatkowe lata do wyroków. Tak naprawdę przydział tych ról był losowy.
Naczelniczka:
Nie obwiniam pani. To się zdarza. Potraktujmy tę sytuację jako chwilowe rozprzężenie skupienia w grupie i kontynuujmy próby.
Oddawali swe ukłony w pokorze.
Pasterz 3:
Mogłaś powiedzieć, że nie chcesz grać pasterza.
Pasterz 1:
Ja powiedziałam od razu, że mi to wisi, kim mam być.
Pasterz 3:
Kogoś i tak musiałybyśmy zagrać, więc ostatecznie to żadna różnica.
Pasterz 1:
Serio, to nie jest najgorsza rola, bo przypominam, że niektóre dziewczyny grają trzodę chlewną.
Pasterz 3:
Pomyśl sobie, że miałabyś wypacać wszystkie grzechy w kaftanie z wełny. Nie musiałaś ich zaraz walić kijem po racicach, i tak mają przejebane. Na miejscu owiec bym się wkurwiła.
…i akcja!
Nie daruję sukom, nie ma opcji. Niech tylko zdejmą ze mnie bandaże, a pierwsze co zrobię, to rozpętam tym owieczkom taką pożogę, że jeszcze zabeczą. Najwyraźniej nie wiedzą, z kim mają do czynienia.
Nie wiem, co widziałam. W jednej chwili śpiewamy kolędy, publiczność klaszcze rytmicznie i nagle czyjeś ucho ląduje pod moimi nogami. Wszędzie krew, jakieś krzyki. Owca ma szał w oczach, pod jej racicami widać ludzką skórę, a w wełnie – włosy. Koszmar. Źle mi na samą myśl o owcach. To, co widziałam będzie mi się śnić po nocach.
Czemu to mnie o wszystko pytacie? Powiedziałam wam wcześniej – nie miałam pojęcia, że dziewczyny planują taką rozróbę, a więc tym bardziej nie powiem pani, dlaczego to zrobiły. Może uznały, że wszystko ujdzie im na sucho, skoro idą święta? Szczerze mówiąc, czuć było, że coś się kroi. Nie na samym początku prób, tego bym nie powiedziała. Te laski to są kryminalistki, a nie aktorki, a wie pani przecież, co to oznacza – one nie przestrzegają zasad i nie grają czysto.
Przez te laski nawet nie dobrnęliśmy do sceny z aniołami, więc teraz nikt nie uwierzy, a na pewno nie moja rozhisteryzowana tą całą akcją bratowa, że naprawdę się zmieniłam. Jak mam ją teraz przekonać, że anielskie skrzydła to nie jest wyłącznie element kostiumu, ale słuszny i wypracowany efekt wielu prób?
Uważam, że ta cała akcja była celowa i przemyślana. Pewnie któraś ze strażniczek mówiła już pani, co się działo na próbach, nie? O tych kijkach, którymi obito kilka tyłków. Tak więc ich motywacja jest dla mnie jasna – odwet! Tutaj panuje hierarchia i każda o tym wie, dlatego nie można opuszczać gardy. Po prostu nie można. Albo dostajesz kijkiem, albo jesteś kijkiem, proste.
Strażniczka 2:
Nie odezwała się od czterech dni i wygląda na to, że nie ma zamiaru mówić. A jak reszta?
Strażniczka 1:
To samo. Jakby zapomniały ludzkiego języka. Wkurwiające pizdy.
Strażniczka 2:
W końcu któraś pęknie. To nie będzie trwać w nieskończoność. Jeszcze się taka nie trafiła, co by w końcu nie wymiękła. Mogą udawać twarde, ale prawda zawsze wyjdzie na jaw.
Strażniczka 1:
W sensie, że są chore psychicznie?
Strażniczka 2:
Nie. Po prostu nikomu nie chce się bawić w udawanie przez całe życie.
Chciałabym złożyć zażalenie na więźniarki, wie pani które, te co udają owce. Z początku było nawet zabawnie patrzeć, jak chodzą na czworakach i jedzą bez rąk, ale tolerowanie tego, co teraz wyczyniają, przechodzi ludzkie pojęcie. Strażniczki kompletnie nie umieją sobie z nimi poradzić, dlatego udają, że wszystko jest w porządku. Każą nam grać z nimi w scrabble albo kalambury. Wie pani, które hasło jest podwójnie punktowane? „Beeee”. A jak opisać „Szklaną pułapkę” bez mówienia tytułu? „Beeee beee”. Więc jak pani może się z pewnością domyśleć, pretensje składane w trakcie potyczek pod prysznicem, również argumentowane są za pomocą „beeee!”.
Proszę zaprotokołować, że jedna z owiec dorwała się do mojego koca jak dzikie zwierzę. Chwyciła go paszczą i patrząc mi w oczy, zaczęła przeżuwać. I wie pani, co się potem stało? Parsknęła na mnie jak człowiek, odwróciła się i pobiegła do reszty owiec, a one zaczęły ją lizać po grzbiecie. Chyba nie są lesbijkami, tu nie o to chodzi. Po prostu śpią w jednym kącie i beczą do księżyca. Zróbcie coś z tą watahą, zanim wywiną jakąś akcją. A wywiną na pewno. Spadł już pierwszy śnieg. Zaraz mamy zacząć próby do kolejnych jasełek, prawda? Wełna wisi w powietrzu.
W tym roku dostajecie kolejną szansę od losu, więc nie myślcie nawet o sequelu rzezi jasełkowej. Owce, do was mówię. W tym roku gracie pasterzy, żeby was nie kusiło. Jeśli ktoś chce zgłosić jakieś zażalenia, to ma pecha. Zaczynamy od kolęd tak jak ostatnio.
Pasterze śpiewają, bydlęta klękają…
Pasterz 3:
Beeee. Beee be beee, beeee.
Pasterz 2:
Beeeeeeeee.
Pasterz 1:
Beeee be be, beeeee.
Cuda, cuda ogłaszają.
Owca 3:
Trzeba działać, gdy tylko zgasną światła. Wszyscy czekają na to, co się stanie, kiedy rozbłysną reflektory, ale prawdziwa praca aktorska wydarza się w mroku, chwilę przed wyjściem na scenę. Wtedy musisz mówić sobie rzeczy, które na co dzień nie są tak ważne, bo nikt nie oczekuje, że wypadniesz dobrze w kolejce do kibla albo w trakcie śniadania. „Rozjebiesz to stara! Kto, jak nie ty?” – dopingujesz, a kiedy wchodzi ci to w krew, zapominasz, jak się nazywasz. Dociera do ciebie, że teraz jesteś owcą i tylko to się liczy, bo jesteś do tego stworzona.
Owca 2:
No nie wiem, stara. Jakoś dziwnie mi być owcą, chyba tego nie czuję. Nie po tym, co nam wtedy zrobiły.
Owca 1:
To nie jest kwestia wyboru. Kazali nam być owcami, no nie? Kto ma nas o cokolwiek podejrzewać? Dasz radę, więc popraw sobie wełnę, bo ci pół dupy wyłazi na nieproszony widok.
Owca 3:
I jeszcze jedno – my tych kości nie rzuciłyśmy, ale skoro już leżą, trzeba grać. Są pewne granice, a przynajmniej my je stawiamy w sytuacji nadużycia ze strony symbolicznie niezręcznego przypadku. Do dzieła owieczki!
… i akcja!
Chór:
Przybieżeli do Betlejem pasterze
Grają skocznie dzieciąteczku na lirze
Chwaaaała na wysokości
Chwaaaała na wysokości
A pokój na zieeeeeeeeee…
AAAAAAAAAAAAAA!
Naczelniczka:
Ale że kto jest przeklęty – pani czy więzienie?
Reżyserka:
Owce. Owce są przeklęte. Ich prostokątne źrenice, ich rozdwojone racice, ich sztywna, roślinożerna żuchwa. Wiem, że to, co mówię, jest szalone, ale nie potrafię tego wszystkiego zrozumieć. Jakimś cudem przemoc trzyma się blisko owiec. Widziała to pani – były jak dzikie zwierzęta. Znajdźcie kogoś, kto ma mocniejsze nerwy, albo silniejsze niż ja kły.
Proszę zaprotokołować, że te nowe owce są jeszcze gorsze od poprzednich. To znaczy, poprzednie też były beznadziejne, ale przynajmniej zachowywały się jak trzoda chlewna, więc dało się do nich przyzwyczaić. Zresztą, ta zemsta jasełkowa chyba dała im w kość. Może coś sobie przemyślały, bo teraz siedzą cicho w swoich zagrodach. Ale te nowe? Wełna wala się po wszystkich kątach, ich ryki nie pozwalają nam spać. Czy to jest nadal zakład poprawczy, czy już zoo?
Poważnie boję się o swoje bezpieczeństwo i nikt z tym nic nie robi. Owce chyba zaczynają kolaborować. Ostatnio widziałam, jak liczą coś pod nosem, ale nie po naszemu – krótkie mruknięcia, jakby rytmizowały oddech. Przysięgam, że to widziałam.
Owce szykują się do czegoś. Czuję to wyraźnie. Proszę, nie róbmy w tym roku jasełek.
Pastuszkowie od swych trzód biegną wielce zadziwieni.
…i akcja!
Dziennikarka:
W miejskim zakładzie karnym doszło do tragicznego incydentu z udziałem owiec. Jedna z trzech straciła życie podczas więziennych jasełek. Jak donosi nasz reporter, wiemy już, że morderstwo zostało dokonane przez kilka osadzonych, którym udało się zbiec. Policja podejrzewa, że schroniły się na pobliskich pastwiskach.
Policjant:
Apelujemy do wszystkich hodowców trzody chlewnej o czujność i obywatelską postawę w przypadku zdobycia jakichkolwiek informacji na temat aktualnego pobytu podejrzanych. Przypominam, że mamy do czynienia z kryminalistkami, dlatego zalecamy zachowanie wszelkich środków ostrożności.
Przecież o to chodziło, żebyśmy dawali znać, jak coś zauważymy, prawda? Uznałem, że nie będę zwlekać i przyjdę od razu do was, to znaczy do więzienia, żeby szybko zgłosić sprawę. Jestem pewien, że to właśnie ich szukacie, na sto procent. Wracałem do domu pieszo. Zawsze tak robię, bo przez pastwiska jest szybciej. Wtedy je zobaczyłem. Stały w szeregu, jak podczas musztry i przysięgam, że brzmiały, jakby coś śpiewały. Z początku nie mogłem rozszyfrować, co to może być, bo przecież szaleństwem byłoby zakładanie, że ich beczenie może mieć jakiś sens, ale brzmiało, jakby robiły to z rozmysłem. Zamurowało mnie. Wiedziały, że je obserwuję, jestem tego pewien. Kiedy skończyły, jak na znak, wszystkie co do jednej, wyprężyły się, jakby z dumy, a potem zwiesiły nisko głowy. Powtórzyły ten gest parę razy, a potem po prostu na mnie patrzyły. Kłaniały mi się? Nie wiem. To przecież niemożliwe, prawda? W domu dotarło do mnie, co właściwie śpiewały. Kolędę. Ten znany refren o pasterzach, to było to. Po prostu stały w śniegu, w mroźnej ciemności i odgrywały jasełka. Ja wiem, jak to brzmi, naprawdę. Przez chwilę się zawahałem, bo idąc tu, widziałem na śniegu odciski, coś jakby racic, więc pomyślałem, że mi odbiło. I pewnie tak jest, pewnie się nakręciłem tym ich śpiewaniem, bo przecież, po co by miały tutaj przychodzić?
…i akcja!
Julia Niedziejko - autorka nominowanej do Silesiusa Niebieskiej godziny. Swoje teksty poetyckie publikowała między innymi w Blizie, Małym Formacie, Piśmie, Stronie Czynnej, Wizjach i różnych zinach. Jej teksty krytyczne pojawiły się w Czasie Kultury, Dialogu, Didaskaliach, Dwutygodniku, Elewatorze, Fragile, Krytyce Politycznej, Nowych Książkach. Współtworzy kolektyw Poezzin. Można ją znaleźć na Instagramie na koncie @juria.furejko.