W żyłach mojego taty płynie lawa
słyszę jak bulgocze, kiedy podnosi głos
kiedy zasypiam obok niego, pali mnie jak kaloryfer
łatwo się sparzyć
Dopiero gdy dorosnę
poznam grzanie zimne w dotyku
Mój tata jest jak wulkan
widzimy go już tylko przez szyby naszego domu
i na zmianę z mamą obserwujemy, kiedy wybuchnie
A gdy nadchodzi eksplozja,
wbrew zdrowemu rozsądkowi, otwieramy okiennice
zamieramy w ciszy,
a potem strzepujemy z ramion popiół
Rzadko chodzę po górach
omijam podobne wzniesienia
nie ciągnie mnie do stromości, ogromu, ryzyka
Zostaję na dole i czekam
blisko chłodnego strumienia
Często wspominam dziś tatę
poliki gorące ze wstydu
węgiel żarzący się w krtani
Zwłaszcza w tych krótkich momentach,
gdy się kłócimy i moja własna krew
wypala mi dziury w sukienkach
Aleksandra Szajnecka – fotografka i miłośniczka grzybów. Kolekcjonerka małych zachwytów i spektakularnych porażek. Bardzo często się wzrusza. Można ją znaleźć na Instagramie na koncie @a.szajnecka.