„Będę pisać — powiedziała wtedy — co pisać lubię”
Virginia Woolf, Orlando
tłum. Tomasz Bieroń
#TraumaBackstory #BadBoyToLover #WattpadClassic #DarkPastAU #FakeFreedomRealLove #AngstFluffSmirks #MafiaOneDirection #HarryStylesDarkAU #SoldToTheMob #ProtectiveZayn #LoyaltyAndKnives #WattpadMafiaClassic #AngstAndGuns #FakeFreedomRealFamily #BulletForYou
Gdybym mógł nakręcić polski Seks w wielkim mieście, to grałaby w nim Kayah, Reni Jusis i dwie inne osoby, na które w tym momencie nie mam pomysłu. I to nie byłby tak naprawdę serial, tylko bardziej teledysk — skupilibyśmy się na vibes. Ale to nie o to chodzi. Chodzi o to, że miałem sen, a w tym śnie Kayah była polską Carrie Bradshaw. Bo nie ma miejsca tak samo ze snów, jak wielkie miasta polskich komedii romantycznych przełomu millenium.
Ja mieszkam w Poznaniu, więc tutaj nie mamy żadnej Carrie Bradshaw. Mamy tylko Jeżycjadę i perwersyjny intelektualizm Borejków — to jedyne, co nam zostało. Jednak czy na pewno? Eliza Szybowicz w Krytyce Politycznej pisze: „Seks nie jest tematem tabu, bo być nie może. Seks wręcz napędza fabuły (…), których cel stanowi niezmiennie znalezienie partnera do rozrodu, mechanizm ten został tylko poddany sublimacji i ideologizacji”1. Szybowicz pisze, oczywiście, o Jeżycjadzie. To fragment jej tekstu Była fanka czyta Musierowicz.
Sofie van Bauwel kontruje „[Seks w wielkim mieście jest] humorystyczny, przełamujący tabu, skierowany do kobiet. Nacisk położony jest na wolność seksualną, kobiece przyjaźnie, niezależność i kosmopolityzm uosabiane przez grupę młodych kobiet, które mieszkają i pracują w Nowym Jorku”2. Nie wymyślimy koła dwa razy.
Alternate Universe (skracane do AU) jest elementem klasycznego repertuaru języka fanfiction. Polega na transpozycji bohaterów uniwersum bazowego do innego, które może być zarówno uniwersum już istniejącym (np. innej powieści) albo oparte na konstrukcie (chociażby Coffeeshop AU). To możliwość adaptacji zastanego zestawu znaków-postaci-symboli do układu, który symbiotycznie daje czytelnikowi-autorowi, po prostu, przyjemność.
Więc może zamiast Kayah i Reni Jusis, to powinna być Ida Borejko i Pulpecja jako Samantha Jones?
Does it ever drive you crazy just how fast the night changes?3
Przeglądam się w lustrze. Jestem dwudziestosiedmioletnim mężczyzną w średnim wieku.— Zabawnie wyglądasz — mówię sobie, ale to nic. Upinam włosy w luźny kok i ubieram się tak:.jpgSchodzę na śniadanie i widzę pięciu mężczyzn w czarnych garniturach stojących dookoła stołu kuchennego, przy którym siedzi moja mama.— Co się dzieje? — pytam, nikogo konkretnie.— Jesteś śmieciem, frajerem, kretynem. Jesteś nic nie warty, jesteś piękny tylko w swoich oczach — odpowiada mi archetypiczna mama, odsuwając od siebie podpisany dokument. Moja prawdziwa mama by tak nie powiedziała. Ale ja już dawno nie jestem sobą, jestem podmiotem. Więc mama podmiotu to niezła suka. A poza tym — i tak już gdzieś to słyszałem, więc nie robi to na mnie wrażenia. — Sprzedaję cię One Direction — dodaje, a ja jej nie wierzę.Patrzę na grupę mężczyzn próbując zidentyfikować ich twarze ukryte pod ciemnymi okularami. To oni.— Niech będzie — opieram się stanowczo, a Liam zbiera umowę sprzedaży do skórzanej teczki. — Wszystko jest załatwione legalnie — wyjaśnia, a ja czuję się jak Toyota Corolla. Zaciskam dłonie w pięści.— Idziemy — mówi Harry Styles i szarpie mnie za rękę w kierunku vana zespołu. Jego spojrzenie jest nieprzeniknione, a dłoń zimna w skórzanej rękawiczce.
Użytkownik obsession_inc w 2009 roku proponuje dychotomiczny podział fandomu — affirmational oraz transformational. Upraszczając, fandom afirmacyjny, po 2009 roku nazywany przez kolejnych autorów również fandomem kuratoryjnym, polega na docenieniu materiału źródłowego — dogłębnym, bliskim czytaniu, kolekcjonowaniu, cosplayu czy chociażby prowadzeniu tumblra. Fandom transformacyjny natomiast, w słowach obssesion_inc „is all about laying hands upon the source and twisting it to the fan’s own purpose”.
Andrew Bird, amerykański multiinstrumentalista, zapytany o różnicę między violin a fiddle zauważa podstawową rozbieżność w funkcji. Chociaż oba instrumenty na język polski tłumaczymy jako, po prostu, skrzypce, to po fiddle czasami dodaje się „skrzypce (potocznie)”, co już całkiem zręcznie nastawia nas na kierunek refleksji. Bird zauważa, że muzyka skrzypcowa to muzyka do słuchania, a ta „potocznie”, to muzyka funkcyjna. Jej zadaniem jest stworzenie oprawy do zabawy i tańca — chociaż nie osiąga wysokiego poziomu wirtuozerii, to nie odejmuje jej to wcale skuteczności w realizacji swoich założeń. Fanfiction jest tym ekwiwalentem, literaturą zabawy tanecznej — eskapistycznym kołem ratunkowym.
If you ever feel alone, don’t.4
Wilgotne ulice odbijają światła latarni, kiedy przebijamy się przez londyńskie przedmieścia. Dojeżdżamy do posiadłości, a samochód zatrzymuje się przed samym wejściem. Prowadzą mnie bizantyjskim wnętrzem — idziemy do mojego pokoju, do mojej złotej klatki. Staję przy wysłanym atłasem łóżku i nie wiem co ze sobą zrobić.— Czego ode mnie chcecie — oburzam się.— Jesteś naszym zastawem — wyjaśnia Zayn łagodnie.— Czym kurwa? — pytam wściekle. Harry Styles patrzy na mnie ze ściągniętymi ciasno brwiami.— Zastanawiałeś się czasami dlaczego nie robimy już muzyki? — pyta, podchodząc niekomfortowo blisko mnie. Czuję jego oddech na karku.— Tak — odpowiadam cicho na wydechu, chociaż tak naprawdę się nie zastanawiałem.Realizacja spływa jak zimna struga po moim karku.— O Boże, jesteście w mafii. Do czego jestem wam potrzebny? Uwolnijcie mnie! — krzyczę. Harry Styles popycha mnie na atłasowe łóżko.— Porozmawiamy jutro. — rzuca na odchodne i One Direction znika za progiem.— Nie martw się, wszystko będzie dobrze — mówi Zayn łagodnie i zamyka drzwi za sobą. Słyszę odgłos przekręcenia zamka. Tej nocy płaczę do poduszki. Kiedy rano otwieram oczy widzę na stoliku nocnym prezent dla mnie. Złoty łańcuszek z napisem Treat people with kindness.
LiveJournal było pierwsze. Potem fanfiction.net, a teraz, w końcu, AO3. Dla nieanglojęzycznego odbiorcy te miejsca jednak bardzo długo nie były przystępne. Właściwie nie są do dzisiaj. Na aktualnie najpopularniejszym Archive Of Our Own procentowa proporcja tekstów w języku polskim — 18223 (na dn. 03.08.2025) wobec deklarowanej całkowitej sumy 15 milionów (maj 2025) wynosi około 0.00121%.
Dla „senioralnego” odbiorcy rodzimego bliższa i bardziej znajoma jest formuła blogowa. Ta, oparta na tworzeniu przez autorów autonomicznych przestrzeni publikacji, była wiodącą formą prezentacji fanfiction czy treści autorskich. Indywidualnie konstruowane blogi stanowiły zbiory, w których przestrzeni osadzane kolejne rozdziały konkretnych historii budowały ciągłe doświadczenie. Co interesujące, powszechna praktyka opierała się na powoływaniu miejsca na potrzebę opowieści, a nie na potrzebę indywidualną, samoprezentacyjną autora.
Fascynująca jest różnica w naturze tych dwóch pejzaży autorskiej literatury — serwisów (jak FF.net lub Ao3), gdzie autorzy korzystają z odgórnie ukształtowanych obszarów, wobec indywidualnie kuratorowanych blogów, tworzących własną, niezawisłą przestrzeń niezwykle zbliżoną do oldenburgowskiego rozumienia trzeciego miejsca w ujęciu wirtualnym.
I got a heart and I got a soul / Believe me, I will use them both.5
Kiedy naciskam klamkę drzwi są otwarte. Przemykam boso po pustych korytarzach. Kiedy odwracam się, żeby wrócić do mojego pokoju zanim ktoś zauważy moją nieobecność odbijam się od ciepłej i szerokiej piersi.— Mała myszka buszuje — w pierwszej kolejności widzę pistolet wetknięty za pasek, a dopiero potem twarz Harrego Stylesa.Cofam mój wzrok na pistolet i kiedy patrzę na niego zbyt długo Harry się uśmiecha. Pierwszy raz.— Musisz się nauczyć go obsługiwać — mówi, wyciągając broń zza paska. Patrzę na błysk metalu z zawahaniem. Ciemnowłosy cierpliwie czeka aż wezmę go w dłoń.— Nie wiem jak tego używać — przyznaję, kręcąc głową.— Lepiej się naucz. Jedziesz dzisiaj z nami.— Nie strasz jej — przemawia nagle Liam — to standardowa robota.— Standardowa robota? — dopytuję, dalej nie biorąc broni do ręki.— Kokaina. — Harry wyjaśnia bez skrupułów — Odbiór z portu, a ty jedziesz z nami.— Dlaczego?— Nie zostawimy cię tutaj samej.Nie rozumiem, ale jadę z nimi. Docieramy do dzielnicy portowej. Zostaję przy aucie z Zaynem, nie przyglądam się, kiedy Harry i Liam wymieniają walizki z jakimiś dziwnymi ludźmi. Kiedy otwieram usta, żeby coś powiedzieć Zaynowi odgłos wystrzału zatrzymuje mi słowa w ustach.Ten natychmiast popycha mnie ku ziemi, a po chwili kula rozszarpuje jego ramię. Ciemnooki osuwa się po bocznych drzwiach. Dopadam do niego gwałtownie, kiedy go trzymam jego ciało jest wątłe i ciężkie. Wysuwa mi się spomiędzy trzęsących dłoni.— Nie umieraj!!! Nie umieraj Zayn!! – łzy ciekną mi po twarzy, a ja krzyczę, uciskając ranę.— Ręce do góry, gnoju!!! – słyszę głos Harrego. Odwracam się za nim akurat żeby zobaczyć jak pociąga za spust. Oddaje czysty strzał, który rozrywa gardło jednego z handlarzy.Odwracam wzrok i ostatkiem sił powstrzymuję wymioty. Pogłos pistoletów rykoszetujący od wysokich kontenerów portowych bębni mi w uszach i nie jestem w stanie odróżnić ich od prawdziwych wystrzałów. Teraz wszystkie są prawdziwe.Liam wciąga Zayna do auta, nie zauważam nawet kiedy sama znajduje się w środku. Po chwili do vana wskakuje Harry. Odjeżdżamy z piskiem opon.Patrzę na posokę na moich dłoniach, spodniach i białych tenisówkach. Farba wsiąka w materiał i rozchodzi się po włóknach. Kiedy zerkam w lusterko kosmetyczne w osłonie przeciwsłonecznej nie wiem w czyje oczy patrzę.
„Oto jestem, najmłodszy porucznik we flocie — mam zaledwie piętnaście i pół lat” pisze ironicznie Paula Smith na początku lat 70. głosem Mary Sue. Tej Mary Sue, dzięki której termin powstał i wszedł w powszechne użycie jako synonim przeidalizowanej bohaterki, przeważnie fanfiction, nierzadko będącej self-insert, czyli mniej lub bardziej dyskretnym wprowadzeniem autora samego w sobie do tekstu.
Gdzie wyznaczyć granicę między role-play a fanfiction? Oba te światy łączy akt tworzenia bohatera — instytucja postaci „własnej” autora. Podmiot z autorem bardzo rzadko jest otwarcie tożsamy, łączy się to z pewnym wstydem i uznawane jest często za negatywny wskaźnik jakości. Bywa zbliżony, ale wzbogacony o pożądane elementy charakterologiczne czy środowiskowe. Co więcej, niekiedy historia utkana jest z myślą o wejściu bezpośrednio czytającego, pozostawiając mówiące „ja” utworu w formie bezkształtnej masy pozbawionej imienia. Bycie tym, kim jest główny bohater, jest w fanfiction więc sprawą szczególnie istotną, zwłaszcza, że nieustająco obracamy się w rzeczywistości fantazji narracyjnej, chociaż przynależy do strefy fanfiction asocjowanej z tą „niższą” jakością.
PBF (Play by forum) są formą rozgrywki opartą na budowaniu wspólnej, partycypacyjnej narracji na przestrzeni forum internetowego. W sytuacji zbliżonej do DnD uczestnicy forum tworzą własną postać, a potem, za jej pośrednictwem, uczestniczą w budowaniu wspólnej opowieści. Poszczególne tematy forum odpowiadają miejscom fikcyjnej przestrzeni, avatar jest ilustracją, a podpis — przeważnie skrótem podstawowych informacji o postaci. Przykładem takiego forum może być Wiatr w grzywie, forum bardzo popularne na początku lat 2000. Uczestnicy wcielali się w role autorsko tworzonych koni, które tworzyły własne rodziny, klany oraz inne jednostki społeczne.
To działanie zawieszone jest gdzieś między czystym role-play a pisaniem fanfiction w charakterze grupowym. Ta sytuacja jest nie tylko intrygującą grą na pojęciu self-insert, ale również wglądem w społeczny charakter budowy opowieści — istotny, szczególnie teraz, kiedy siła storytellingu partycypacyjnego jest coraz bardziej zauważalna jako pozytywny czynnik oraz praktyka w rozwoju i edukacji6.
Although I am broken, my heart is untamed, still.7
Klatka piersiowa Zayna unosi się i opada miarowo, oczy są zamknięte. Przesuwam rękę po pościeli i ściskam jego bezwładną dłoń.— Hej — zaczyna głos Harrego zza moich pleców.Zrywam się z miejsca i podbiegam do niego. Mam już dość.— Nie jestem waszą własnością!!!! — krzyczę. Moje ręce uderzają jego pierś. Harry pozostaje niewzruszony, jedynie lekki, trudny do odczytania grymas przemyka przez jego twarz.— Nie jesteś — mówi stanowczo — jesteś rodziną.Moje dłonie zaciskają się desperacko na czarnym materiale jego koszuli.— Co? — pytam, ale kiedy widzę jak na mnie patrzy cały gniew opuszcza moje ciało.Młode mam serce, ale to serce roztropne. Pozwalam mu się pocałować.— Kłamaliśmy. Nie chcieliśmy cię kupować. Tak naprawdę to wszystko było po to, żeby cię chronić. Ale przy nas… — Harry zawiesza głos, opierając swoje czoło na moim czole — przy nas będziesz bezpieczna.Dalej jestem wściekła. Ale to się nie liczy. Teraz jestem częścią tego wszystkiego. Jesteśmy teraz rodziną.— Naucz mnie walczyć. — rozkazuję.Harry uśmiecha się zawadiacko.— Dobrze, będziesz tego potrzebować.
Emo Martynka8 (stylizowane jako .EmOo MarTynkA^^.) to polski blog aktywny na przełomie roku 2009 i 2010. Popularność zdobył dzięki specyficznemu sposobowi edycji tekstu (tzw. pokemonizm) oraz postaci samej głównej bohaterki, przez pryzmat której wrażliwości czytelnicy mogli obserwować świat. Martynka, główna bohaterka i narratorka, chodzi do szkoły, jest zakochana, ma swoje problemy, lęki i sukcesy, tworząc nieco przerysowane, ale esencjonalnie klasyczne coming to an age story, włącznie z pregnancy scare.
Mówimy tutaj pewnym o archetypie — Martynka mogłaby być każdą osobą, ale jednocześnie żadną. Czy jest prawdziwa, czy nie — czy prawdziwa, ale tylko trochę? Charakterność tej postaci, połączona z jej enigmatycznością, dała popularność temu blogowi, jednocześnie wywołując pytania o autorstwo, oraz rozważania o szczerość wpisów, wywołując refleksje bliźniacze do tych mających miejsce na rynku anglojęzycznym odnośnie autorstwa My Immortal.
Była to opowiedziana we współcześnie epistolarny sposób, poprzez blogowe wpisy, historia przynosząca skojarzenia z charakterem oryginalnej powieści o Draculi. Pod koniec kariery bloga zostało ujawnione, że Emo Martynka była jedynie aktem twórczym — żartem, teatrem. Udawaniem. Nieprawdą. Że autorki zagrały komuś na nosie, że nikt nie jest tak głupi. Ale czy to by było coś złego? Być po prostu sobą? Albo czy to grzech? Coś lubić? Jak byłem młodszy, to nabawiłem się lwiej zmarszczki. Teraz będę już miał ją pewnie na zawsze. A pewnie nie musiałem.
waking up beside you I’m a loaded gun.9
Dziś są moje osiemnaste urodziny. Nie ma tortu ani balonów, tylko wspólny obiad z chłopakami. Zayn unosi w górę kieliszek. Bąbelki musują energicznie. — Za ciebie, Y/N — mówi. Szampan jest słodki i kwaskowy. Smakuje mi.Harry podchodzi do mnie, jedną dłoń, już bez skórzanej rękawiczki, opiera na moim nagim ramieniu. Stawia przede mną pudełko. W nim — pistolet z moimi inicjałami wygrawerowanymi nad zwalniaczem zamka. Zapiera mi dech w piersiach. Jest piękny. Pod krepiną znajduję jeszcze paszport — mój paszport, i bilet lotniczy do Warszawy. Podnoszę pytający wzrok na chłopaków.— Masz już osiemnaście lat — wyjaśnia Liam. — możesz nas opuścić…— Albo z nami zostać — kończy za niego Harry za mojego ramienia. Patrzą na mnie w wyczekiwaniu, a ja się uśmiecham.— Ruszamy w trasę, chłopaki.
1. E. Szybowicz, Była fanka czyta Musierowicz, Krytyka Polityczna, https://krytykapolityczna.pl/kultura/czytaj-dalej/byla-fanka-czyta musierowicz/ [dostęp: 03.08.2025].
2. S. van Bauwel, Sex and the City: A Postfeminist Point of View? Or How Popular Culture Functions as a Channel for Feminist Discourse, https://www.researchgate.net/publication/230332185_Sex_and_the_City_A_Postfeminist_Point_of_View_Or_How_Popular_Culture_Function_as_a_Channel_for_Feminist_Discourse [dostęp: 03.08.2025], tłum. własne.
3. One Direction, Night Changes.
4. One Direction, Don’t Forget Where You Belong.
5. One Direction, 18.
6. Przykładowe teksty: Z.N. Ghafar, Storytelling as an Educational Tool to Improve Language Acquisition: A Review of the Literature, Krauss, J., Mani, S., Cromwell, J., San Roman Pineda, I. & Cleaver, F. Bringing research alive through stories: reflecting on research storytelling as a public engagement method.
7. One Direction, Story of My Life.
8. https://web.archive.org/web/20100715000000*/emo-martynka.blog.onet.pl.
9. One Direction, No Control.
Marcin Salwin (1997) — brunet i gbur.